orangewhitefair waskastandardszeroka malastandardduza
Start Poradnik kulinarny Kulinarne eksperymenty Zima przyszła, czyli grochówka na boczku.
Zima przyszła, czyli grochówka na boczku. PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Halszczak   
poniedziałek, 06 lutego 2012 18:34
b_250_200_16777215_0___images_stories_artykuy_groch.jpgZima nas nawiedziła i zimno przeokrutnie się zrobiło (acz podobno na Alasce przy tej temperaturze nie zamykają lufcika podczas kąpieli) i jakoś tak człekowi ciężko na duszy, o ciele nie wspominając. Szczęście w nieszczęściu ferie trwają w najlepsze i Justa w kuchni szaleje, co się dobitnie przekłada na wzrost mojego optymizmu, znaczy powiedzenie „przez żołądek do serca” ma sens. Tydzień temu (mniej więcej) zachciało nam się konkretu pod tytułem grochówka i moja starsza córka takie cudo uskuteczniła.
 
Udała się w tym celu do zaprzyjaźnionego sklepu aby nabyć odpowiednią ilość grochu łuskanego, tak zwane połówki (30 dag) ponieważ cała reszta ingrediencji znajdowała się w domowej lodówce. Reszta, czyli słusznej wielkości (ok. 40 dag) kawałek boczku wędzonego
i 2 średnie marchewki wylądowały w garnku z zimną wodą i po zagotowaniu w ich towarzystwie wylądowało pół kostki rosołowej (wołowa marki Winiary), sól i dwie szczypty mielonej ostrej papryki, po czym ogień został zmniejszony i wywar pyrkotał wesolutko jeszcze przez 40 minut. W tym czasie moja latorośl postawiła na palniku (po wcześniejszym dokładnym opłukaniu) grochu, zalanego wodą na dwa palce (czyli mniej więcej 2 centymetry ponad). Gdy ów się zagotował, ogień został zmniejszony do minimum, do środka dołączyło pół łyżeczki soli i dwie solidne szczypty suszonego majeranku. Miękki, ale nie rozpadający się groszek został potraktowany blenderem, skutkiem czemu zmienił się w piure, potocznie zwanym ciapają, któraż to ciapaja wylądowała w garnku z wywarem i została poddana krótkiej obróbce termicznej na niewielkim gazie celem dostatecznego połączenia składników. Zupa została leciutko uszlachetniona przez dodanie świeżo zmielonego pieprzu i w towarzystwie grzaneczek z buły zrumienionej na masełku wylądowała na talerzach czym przeokrutnie ucieszyła mój żołądek.
 

Niestety nie zdążyłem zrobić zdjęcia owego specjału, ale na pocieszenie zaserwuje obrazek jeszcze ciepłego boczusia, któren to został spożyty z bagietką, oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji.

b_250_200_16777215_0___images_stories_artykuy_boczus.jpg



Gwoli ścisłości (coby się nikt nie czepiał) ów specjał to zupa krem, bo grochówka w postaci „czystej” to już zupełnie inna bajka.
 

Komentarze  

 
0 #1 MAX 2012-02-07 01:03
Grochóweczka prima sort. :)
Ja zamiast kostki rosołowej "wołowej Winiary" dodaję kostki bulionowe albo Winiary albo Knorr... wędzony boczek, albo wędzone żeberka...reszta j/w... :)
No i Halszczaku... pamiętasz??? Szyszka... jest gdzieś przepis na Grochówkę wojskową... hahaha... :)))

kulinarni.info.pl/przepisy/grochc393wka-wojskowa.html
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież