orangewhitefair waskastandardszeroka malastandardduza
Start
Ziemniaczki PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Halszczak   
niedziela, 25 września 2005 21:00
Typowy polski obiad to zupa z drugim. Zupą zajmował się dzisiaj nie będę, natomiast chciałbym poświęcić chwilę owemu „drugiemu”. W naszym kraju nieodzowną niemalże częścią drugiego dania są ziemniaki. Na początku lata w całości, okraszone skwareczkami z cebulką i podawane z dodatkiem kwaśnego mleka, lub (tak popularnego teraz) jogurtu. Później tłuczone (u nas mówi się klane), z sosem i jakąś surówką lub sałatką. Od czasu do czasu owe klane zmieniają się we frytki, rzadziej chipsy (bo komu chce się je robić domowymi sposobami), podawane jako dodatek do smażonej ryby.
ednak, zastanowił się ktoś skąd wzięły się ziemniaki? Otóż historia tego warzywa jest wręcz zaskakująca. Pierwszy raz w Europie zaprezentował je Krzysio Kolumb „pożyczywszy” sobie ich bulwy od Inków, którzy to uprawiali je od prawie 3500 lat. Niestety zapomniał biedak zapytać, co się z nimi robi i przez ponad 200 lat hodowali je królowie i inni wielmoże jako roślinkę ozdobną, czasami podając na imprezkach surowe bulwy z miodem. I było by tak pewnie do dzisiaj, ale, jak wieść gminna niesie, pewien szlachcic (i tu źródła historyczne podają różne wersje jedne, że francuski, inne polski) popróbował surowych kartofelków, brzucho go od tego rozbolało i tak się wkurzył, że kazał całe poletko z dymem puścić. Kiedy po wszystkim ogrodnicy wygrzebali upieczone ziemniaczki, skosztowali i tak im to zasmakowało, że od tamtej pory rozgościły się na dobre na europejskich stołach. Najwięcej jednak dla rozpropagowania owego warzywa uczynił pewien Francuz, pan Antoine Parmentier z zawodu aptekarz, a z zamiłowania kucharz. Wiele z jego oryginalnych receptur, istnieje do dzisiaj (patrz „Wołowina á la Parmentier”). Do Polski ziemniaki dotarły za sprawą króla Jana III Sobieskiego, który przywiózł je z cesarskich ogrodów Wiednia, jako podarunek dla swej ukochanej Marysieńki.
Podawać ziemniaki można na pięć podstawowych sposobów:
1. pieczone w folii aluminiowej - w lecie doskonałe z grilla, w zimie zostaje nam tylko piekarnik,
2. w mundurkach – najlepsze młodziutkie, niewielkie z delikatną skórką, ugotowane z dodatkiem kminku, ziół (wedle uznania) i soli
3. smażone – są doskonałym dodatkiem do sznycli, kotletów lub sadzonego jajka
4. z wody – najlepsze do sosów, ale mogą występować również jako puree
5. frytki – idealny dodatek do krótko smażonych mięs bez sosu.
Jako że jest zima polecam ziemniaczki w formie „sycącej”, czyli frytki lub puree. Natomiast na okazje „wykwintne” doskonałe są „Ziemniaki księżnej”, które nie dość, że wyglądają niecodziennie, to jeszcze można je podawać jako zimną zakąskę. Jeżeli zostaną nam ziemniaki, można je na drugi dzień pokroić w plasterki i obsmażyć, ja robię to na oliwie z oliwek z dodatkiem łyżki masła, dołożonej pod koniec smażenia.
Teraz nie pozostaje nic innego jak tylko udać się do kuchni i zacząć eksperymenty.

 

This content has been locked. You can no longer post any comment.