|
Wpisany przez MAX
|
|
sobota, 22 grudnia 2007 18:46 |
Święta za pasem. Ryby są, ciasto na piernik naszykowane, pierogi z kapustą i grzybami ulepione, śledziki w oliwie już się przegryzają. Doskonale wiem, że co dom to obyczaj. W jednym nie może zabraknąć barszczu z uszkami, w innym do tego podaje się paszteciki z grzybami i kapustą, jeszcze gdzieindziej zupa rybna. U mnie zaś musi być zupa grzybowa, taka z ususzonych grzybów, które co roku zbieramy w pobliskich lasach i zostawiamy właśnie na tę okazję.
Specjalistką od takiej właśnie „grzybówki wigilijnej” była moja Babcia Cesia. Do zupy musiał być koniecznie makaron domowej roboty. To też jej specjalność. No cóż, ludzie odchodzą a z nimi często przepisy na te smakołyki. Podobną a nawet, nie boję się powiedzieć, że taką samą zupę grzybową robi teraz moja Żona. Gorsza sprawa z makaronem. Roboty przy tym trochę jest, tym bardziej jeśli nie ma się wprawy. Ja osobiście w ciągu roku jadam gotowe makarony, ale na wigilię musi być właśnie taki, „DOMOWEJ ROBOTY”. Będąc jeszcze młodzieńcem, często „przeszkadzałem” w kuchni podczas świątecznych przygotowań. Po latach twierdzę, że warto było dostawać ścierką od czasu do czasu. Teraz już od 25 lat to ja robię makaron na Wigilię, a czasem na świąteczny obiad do takiego prawdziwego rosołu.
MAKARON DOMOWEJ ROBOTY
Składniki: Mąka ( tutaj ilość jest względna ),- 2 jajka,- woda.
Na stolnicę wsypujemy mąkę, robiąc z niej kopczyk. Na środku robimy wgłębienie, wbijamy jajko i odrobinę wody.
Całość kroimy raz przy razie nożem, podsypując mąkę, która jest wokół. Dodajemy drugie jajko i dodając mąkę i wodę kontynuujemy czynność, aż składniki zaczną odstawać od noża.

Teraz zaczynamy zagniatać ciasto, oczywiście dłońmi. Jeśli ciasto robi się zbyt suche skrapiamy je wodą i zagniatamy dalej. Stolnica powinna być przez cały czas podsypywana mąką tak żeby zagniatane ciasto nie przyklejało się do niej. Po przekrojeniu powinno być jednolite w środku.
Następnie odkrawamy z niego kawałek, podsypujemy mąkę, rozpłaszczamy dłonią i zaczynamy wałkować, od środka do brzegów. Uważamy aby nie powstawały tzw. zgnioty. Placek po rozwałkowaniu powinien być jak najcieńszy, ok. 1-2 mm.

Gotowy posypujemy mąką i składamy na pół i jeszcze raz na pół. Odkładamy na ściereczkę do przeschnięcia. Czynność powtarzamy, aż całość zostanie rozwałkowana.
Teraz kroimy makaron. Możemy do tego celu wykorzystać specjalne urządzenie do krojenia makaronu, albo pokroić go nożem. Rozwijamy przesuszone placki , strzepujemy nadmiar maki i kroimy na paski.
Układamy je jeden na drugim i ostrym nożem ( uważając na palce ) kroimy cieniutki makaronik. Odrzucamy na brzeg stolnicy, tak żeby się nie sklejał.

Makaron pozostaje nam ugotować, albo wysuszyć. Gotujemy we wrzącej osolonej wodzie z dodatkiem oleju ( makaron nie powinien się sklejać ). Gdy wypłynie odcedzamy i przelewamy zimna wodą. Możemy podawać. Jeśli chcemy zostawić trochę na jakąś inną okazję makaron przekładamy na ściereczkę i wysuszamy. Przechowujemy w papierowej torebce.
Prawda, że proste? Polak potrafi. Życzę cierpliwości i zachęcam do robienia własnego makaronu. Na pewno odwdzięczy się wspaniałym smakiem.
SMACZNEGO I WESOŁYCH ŚWIAT.
|