| Gotowanie w plenerze, czyli co wrzucić na ruszt. |
|
|
|
| Wpisany przez MAX |
| poniedziałek, 28 kwietnia 2008 23:00 |
|
Wędkujący panowie już szykują sprzęt, co by zasadzić się na jakiegoś szczupaczka. Pierwszego maja mija okres ochronny na tę rybeńkę. Jeśli nic nie złowią pozostaje uraczyć podniebienie inną, ale już kupioną rybą. Może jakiś pstrąg, łosoś, albo chociaż by panga lub tilapia. Nie można tu zapomnieć o innych pasjonatach. Np. działkowcy. Ci to mają fajnie. Ogródek, pięknie przystrzyżona trawka, po prostu sielanka. Są też tacy, którzy nie wędkują no i nie są „właścicielami ziemskimi”, im pozostaje las, jezioro, miejsce wypoczynku nad rzeką. Co ich łączy? GRILLOWANIE. To stało się już tradycją, choć podpatrzoną u Wielkiego Brata zza oceanu. To ciekawe, że w większości domów przez cały rok gotowaniem zajmują się kobiety, ale jeśli chodzi o grillowanie, to właśnie panowie prześcigają się w wymyślaniu potraw. Wiadomo. Wrzucić na ruszt jakąś kiełbaskę, kaszankę, obrócić kilka razy, podlać piwkiem, oczywiście trochę na kiełbaskę a resztę w gardziołko. Są też tacy, którzy podchodzą do tego bardziej profesjonalnie. Marynowane mięso, ryby, sosy, dipy , sałatki, surówki a nawet desery itp. Te wszystkie pachnące potrawy trzeba czymś popić i tu znowu jest pole do popisu. Jedni wolą chłodne piwko (musi być), panie raczej jakieś drinki, poncze lub lemoniady. Panowie wiadomo (jak zdrowie pozwala) coś mocniejszego. Najlepiej nasza czysta, dobrze schłodzona polska wódeczka. Mogą też być „mieszańce”, coś w rodzaju „Żubrówka” lub „Gin” z sokiem jabłkowym, wódka z różnymi sokami itd., itd. Jeśli nie macie pomysłu na takie jedzenie to zapraszam do działu Grill i Napoje. |









Archiwum


Długi weekend przed nami. Było nie było to całe cztery dni wolnego. Czekamy na te wolne od pracy dni z utęsknieniem. Ludzie spragnieni słońca i świeżego powietrza zapewne „wypełzną„ na łono natury, aby cieszyć się słońcem i otaczającą przyrodą. W czasie takich wypraw apetyt dopisuje, więc trzeba „wrzucić coś na ruszt”.
